Na tydzień przed piętnastym kwietnia fanatycy pracy z firmy Bendini, Lambert i Locke osiągnęli stan najwyższego napięcia. Zwijali się jak szaleni napędzani wyłącznie adrenaliną. I strachem. Strachem przed tym, że nie uda się uzyskać ulgi podatkowej, przed gwałtowną dewaluacją, która mogłaby kosztować bogatego klienta dodatkowy milion dolarów. Przed tym, że a nuż trzeba będzie podnieść słuchawkę, wykręcić numer klienta i poinformować tegoż klienta, że sporządzono już bilans, i, choć przykro to mówić, należy zapłacić dodatkowe osiemset tysięcy. Przed tym, że nie skończą do piętnastego i będą musieli zapłacić karę za zwłokę i procent. Parking zapełniał się już o szóstej. Sekretarki pracowały po dwanaście godzin na dobę. Atmosfera stała się napięta. Rozmawiano ze sobą rzadko i pośpiesznie.

(Reklama: Balustrady nierdzewne )
